Buski doktor Judym

Dodane przez TMB Busko, 09 luty 2015

Był o 13 lat młodszy od Stefana Żeromskiego i wciąż stąpał po śladach jego bohaterów książkowych. Ukończył w 1897 roku kieleckie gimnazjum, otrzymując srebrny medal za postępy w nauce. Następnie studiował medycynę, przez rok w Moskwie, a następnie w Warszawie. W roku 1904 ukończył studia lekarskie i podjął pracę lekarza w Zagłębiu Dąbrowskim, czyli poszedł w ślady Żeromskiego. Towarzyszył w swych wędrówkach Judymowi. Pesymizm Żeromskiego działał na niego pobudzająco, mobilizując go do czynu.

W 1918 roku S. Starkiewicz przeniósł się do Buska -Zdroju, gdzie poznał wprost cudowne działanie wód mineralnych siarczano–słonych na schorzenia gruźlicy kostno stawowej oraz skrofulozę (zołzy) – tj. postać gruźlicy węzłów chłonnych szyi, występująca u dzieci żyjących w złych warunkach higienicznych i bytowych. Doktor Szymon na tzw. Żwirowej Górze postanowił wybudować sanatorium dziecięce. Zauroczony twórczością Żeromskiego chciał jego wizje „szklanych domów" przekuwać w czyn. W Busku na „Górce" ziściły się w pewnym stopniu marzenia pisarza, gdzie powstały pawilony letnie kolonii sezonowych dla dzieci z Zagłębia. Pawilony – „szklane domy" były konstrukcji inż. Jana Koszyca–Witkiewicza z Warszawy, przyjaciela S. Żeromskiego, dla którego zbudował w 1905 roku „Chatkę" w Nałęczowie. Pawilony kolonii sezonowych były w tamtych czasach zapewne jedynym przykładem spełnienia marzeń autora „Przedwiośnia" i „Urody życia".
Doktor Starkiewicz pierwsze leczenie dzieci rozpoczął w 6 namiotach besemerowskich, które otrzymał w darze od Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Środki na budowę sanatorium zbierał poprzez organizowane kwesty, pisanie odezw do społeczeństwa, pozyskiwanie przyjaciół wspierających ideę budowy, takich, jak np. inż. Stanisław Knothe – przemysłowiec z Zagłębia, który w latach 1918–1919 przekazał 100.000 koron na budowę sanatorium. Do grona przyjaciół „Górki" doktor pozyskał znanego pisarza Zygmunta Kisielewskiego (ojca „Kisiela"), który poprzez swą twórczość artystyczną stał się „ministrem propagandy Górki" i w ten sposób wzbogacał budżet powstającego uzdrowiska dla dzieci.
Dr Starkiewicz z gronem zapaleńców nie czekali li tylko na dary, ale dążąc za wszelką cenę do zbudowania sanatorium i kontynuacji leczenia tam dzieci z ubogich środowisk, prowadzili także działalność gospodarczą. „Górka" zorganizowała i prowadziła cegielnię mechaniczną, z piecem Hoffmana do wyrobu 3.500.000 cegieł rocznie oraz dachówek i sączków. Zbudowano tartak parowy, zakupiono i zorganizowano gospodarstwa rolne na 72 morgach ziemi, ogrody warzywne i owocowe na 22 morgach, inspekty i cieplarnie oraz prowadzono hodowlę nierogacizny i krów. Z działalności tej „Górka" miała własną cegłę i materiał budowlany i drzewny na budowę sanatorium oraz własne produkty i owoce, mleko itp. na wyżywienie leczonych dzieci. Oprócz bazy leczniczej na „Górce", doktor Szymon starał się stworzyć jak gdyby filie sanatorium w różnych częściach kraju, gdzie ze względu na wartości klimatyczne, a także atrakcje wyjazdów dzieci z „Górki" do innych miejscowości zorganizowano placówki „Górki". W Piotrkowicach (przy trasie do Kielc), na tzw. Tarnoskale, prowadzono w budynku dzierżawionym od rodziny Tarnowskich kolonię dla 120 dzieci. W lesie koło Wełcza, 3 km na zachód od Buska wybudowano budynek, do którego przywożono dzieci z „Górki", by w suchym, piaszczystym znakomitym klimacie sosnowego lasu mogły się leczyć, korzystając ze słońca i uroków lasu. Ponadto organizowano co roku kolonie nad rzekami, początkowo w Ujściu Jezuickim, a następnie w Winiarach. Od 1924 roku „Górka" prowadziła kolonię w Hellenowie nad Bałtykiem. Była to nowa metoda leczenia dzieci w klimacie nadmorskim, która dawała świetne wyniki, a także był to wyraz wdzięczności doktora Starkiewicza dla Żeromskiego za książkę „Wiatr od morza".
Starkiewicz był wzorem lekarza społecznika i jako dyrektor „Górki" żądał także od podległego mu personelu, a szczególnie lekarzy, by byli bezinteresowni, łagodni, pełni dobroci oraz ograniczali własne potrzeby w zakresie mieszkania czy jedzenia, a z całym samozaparciem służyli chorym. Nie wszyscy lekarze godzili się z takim stanowiskiem i odchodzili z „Górki". Byli jednak tacy, którzy przyjmowali styl życia i poświęcenia dla chorych dzieci. Do tej grupy należała dr Aniela Żwan – Goldschmiedowa, która z „Górką" związała się od praktyki lekarskiej na kolonii sezonowej do późniejszej funkcji ordynatora sanatorium. Znana była ze swej ofiarnej pracy w całej okolicy, a szczególnie wyróżniła się w czasie okupacji, lecząc rannych partyzantów.
W czasie okupacji dr Starkiewicz gościł u siebie ukrywającego się przed hitlerowcami światowej sławy uczonego, profesora Ludwika Hirszfelda wraz z córką. Załatwił im kwaterę w majątku szlacheckim na Ponidziu.
Prof. Hirszfeld pisał we wspomnieniach z lat okupacji: „Trudno mi o doktorze Starkiewiczu i jego żonie pisać bez wzruszenia. Myśl, że tacy ludzie istnieją, jest moim ukojeniem. W głowie się nie mieści, że tacy ludzie i zbrodniarze niemieccy mogą należeć do jednego gatunku. Starkiewicz przypomina mi Judyma, jest rzeczywiście uosobieniem dobroci i szlachetności".
Dr Szymon Starkiewicz zmarł l stycznia 1962 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Busku -Zdroju, w rodzinnym grobowcu, w którym wcześniej spoczęli jego rodzice oraz brat Leon – nauczyciel, dyrektor gimnazjum w Łodzi. Następnego dnia po śmierci dr Szymona Starkiewicz, sanatorium „Górka" zostało nazwane jego imieniem, a ulica Wiślicka została przemianowana na ulicę dr Starkiewicza.
Leszek Marciniec

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności